Od Nowego Roku dzieli nas już tylko kilkanaście godzin. Robimy postanowienia, podsumowujemy rok, który odchodzi i wypowiadamy życzenia na kolejny. Mam 5 marzeń,  a Ty?

  1. Żeby kawa zawsze była gorąca.

Gorąca i aromatyczna. Zaparzam  kawę, zapach unosi się w powietrzu, biorę ulubiony kubek do ręki, ogrzewam nim dłonie i nagle stop! Przecież trzeba jak najszybciej wyciągnąć piłkę zza kanapy, ratować autka, które zjeżdżają z parkingu z poduszek, naprawić wieżę z lego, zmienić pieluchę, walczyć z czkawką itd. Czasami piję jedną kawę przez 6 godzin, już nawet polubiłam zimną!

  1. Żeby wszystkie kolorowe, grające i świecące zabawki były bezszelestne, ale zachowały swoją atrakcyjność dla dzieci.

Nie kupiłam ich, wszystkie dostaliśmy w prezencie i ku mojemu zdziwieniu dzieciom podobają się te właśnie dyskotekowe klimaty. Gorzej z mamą, której melodyjki bardziej zapadły w pamięć, niż „Helo” Adele… Na dodatek najczęściej kiedy dzieci zasypiają, a ty cichutko, na paluszkach ulatniasz się z pokoju taki pociąg szczeniaczka czy inna kula hula zagra ochoczo… i masz kolejną godzinę zabawy w gratisie.

  1. Żeby się wyspać.

Doświadczone mamy mówiły mi przed pierwszym porodem: wyśpij się w ciąży! Nie wzięłam tych słów do siebie, a poza tym czy można wyspać się na zapas? Wiem jedno: spanie już nigdy nie będzie takie samo. Mając dziecko śpisz tak, że słyszysz jak Twój maluch ruszy kołdrą w sąsiednim pokoju. Poza tym śpisz mniej – wcale nie mam tu na myśli nieprzespanych nocy- gdy dzieci pójdą spać, chcesz wykorzystać „wolne” i często kładziesz się spać po północy. Spać tak głęboko, żeby nic nie słyszeć. Spać nieprzerwanie przez 10 godzin.

  1. Żeby w mojej kuchni zagościła Ekokucharka.

Gotowałaby taka za mnie zdrowe obiadki, z dwóch dań i za każdym razem  inny obiad dla malucha i inny dla starszaka. Zawsze z ekomarchewki i chowanego w dzikiej puszczy zdala od zanieczyszczeń <czyli gdzie?> królika, indyka i kurczaka. Dzieci zjadałyby te dania ze smakiem i prosiły o dokładkę. O tak, dawajcie tą kucharkę do mnie!

  1. Żeby ukochana kanapa miała funkcję błyskawicznej relaksacji.

Siadasz na minutę, wyciągasz nogi i wstajesz jak nowonarodzona. Pełna radości i energii na resztę dnia. Pieczesz chleb, robisz śniadanie dla całej rodziny, myjesz okna, porządkujesz szafy. Siadasz na chwilę na kanapie i myślisz o tym, co zrobić na obiad. Minuta minęła: zakasasz rękawy, poprawiasz koronę i śmigasz dalej niczym gazela w biegu. Taka relaksująca kanapa byłaby hitem sprzedażowym w Ikea!

To tak z przymrużeniem oka. A tak na poważnie: wystarczy tylko, abyśmy wszyscy byli zdrowi, szczęśliwi i razem. Reszta sama przyjdzie. Tego życzę sobie i Wam w Nowym Roku!

Lubię to!
0