Nowy gatunek: Rodzic wirtualny

9 Komentarze

applewordPochodzę z małego miasteczka. Z tak małego, że wszyscy się znają- a jeśli nie znają się bezpośrednio to znają się z opowiadań innych. Gdy wyjechałam na studia do „wielkiego” miasta byłam zszokowana prywatnością jaką dostałam w pakiecie ze studiami. I tak żyłam sobie z tą anonimowością przez kilka dobrych lat. Do czasu, aż postanowiliśmy stworzyć swoje gniazdko- gniazdko, w którym będą dorastać nasze dzieci. Wiecie czego szukaliśmy? Bezpiecznego, małego osiedla, na którym wszyscy będą się znali! I tak, żyjemy sobie w małej społeczności, w zielonej okolicy, daleko od centrum, w ciszy i spokoju. Blisko bardzo dobra szkoła, dwa niezłe przedszkola, osiedlowy sklepik z półką ekologicznych produktów i Panem Przemkiem, który wszystkich zna „po imieniu”, piękny i bezpieczny plac zabaw widoczny z okna. Raj dla rodzin z małymi dziećmi. Czytaj dalej

Lubię to!
2